Ministerstwo Edukacji Narodowej rozpatrzyło naszą petycję „Powiedz STOP łamaniu praw uczniów pełnoletnich”. Moglibyśmy powiedzieć, że jesteśmy rozczarowani, ale niestety – takiej a nie innej odpowiedzi się właśnie spodziewaliśmy.

Przeczytaj petycję

Pobierz wzór wniosku do kuratorium ws. kontroli statutu w zakresie praw uczniów pełnoletnich – KLIKNIJ

Co już wiemy, czyli MEN przypomina

MEN w przydługim wywodzie udowadnia nam, że:

Minister Edukacji Narodowej stworzył regulacje prawne, zapewniające uczniom pełnoletnim możliwość decydowania o swoim statusie podczas pobierania nauki w szkole dla młodzieży.

Tyle tylko, że my o tym wiemy. Ba, nawet wspominaliśmy o tym w petycji – pisaliśmy, że szkoły nie przestrzegają prawa, prawa, które właśnie uczniom pełnoletnim daje możliwość do samodzielnego decydowania o swoim statusie w szkole. Ale potraktujmy to jako potwierdzenie tego, o czym od dawna mówimy – jakby ktoś potrzebował w szkole pokazać jakiś „niezbity” dowód na to, że uczeń pełnoletni może sam usprawiedliwiać swoje nieobecności, to to pismo z MEN nadaje się idealnie.

Co więc przypomniał nam MEN?

  • „że obowiązujące przepisy prawa nie ograniczają prawa uczniów pełnoletnich do samodzielnego usprawiedliwiania nieobecności na zajęciach edukacyjnych, a tym samym prawa do zwalniania się przez ucznia pełnoletniego z części zajęć edukacyjnych w danym dniu”
  • „że przepisy rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. nie określają obowiązku uzyskania zgody rodzica lub prawnego opiekuna na udział w wycieczce szkolnej ucznia pełnoletniego
  • „że po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu nauki religii decydują uczniowie
  • „że uczeń pełnoletni nie bierze udziału w zajęciach edukacyjnych „Wychowanie do życia w rodzinie”, jeżeli zgłosi dyrektorowi szkoły w formie pisemnej rezygnację ze swojego udziału w tych zajęciach”
  • „że zapisy zawarte w statutach szkół nie mogą być sprzeczne z prawem osób pełnoletnich do ochrony i poszanowania ich prywatności i wolności, gwarantowanych na poziomie konstytucyjnym i w Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności”

To wszystko, co powyżej napisane, stwierdziło Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jasno i wyraźnie. Także uczniowie – korzystajcie z tego.

Ale żeby nie było tak kolorowo:

Mimo tego, że jak już wspomniano powyżej, przepisy nie określają obowiązku uzyskania zgody rodzica lub prawnego opiekuna na udział w wycieczce szkolnej ucznia pełnoletniego, jednak w kontekście art. 133 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zasadne jest, żeby rodzice dziecka pełnoletniego mieli wpływ na decyzję dotyczącą jego udziału w wycieczce. Dziecko, będąc uczniem szkoły dla młodzieży, nie jest w stanie utrzymywać się samodzielnie i to rodzice ponoszą konsekwencje finansowe wyrażenia zgody na udział pełnoletniego ucznia w wycieczce.

Ministerstwo twierdzi, że nałożony na rodziców obowiązek alimentacyjny i osobiste starania o jego wychowanie i utrzymanie (art. 135 §2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) są przesłanką ku temu, aby rodzice decydowali o udziale pełnoletniej osoby (!) w szkolnej wycieczce.

Absurd! Jeśli uczeń pełnoletni wyraża chęć udziału w organizowanej wycieczce, podpisuje regulamin, opłaca wycieczkę – to dlaczego szkoła miałaby żądać zgody rodzica? Na jakiej podstawie? MEN chyba zapomina, w jakiej rzeczywistości my żyjemy.

Po pierwsze w takiej, w której to, że osoba pełnoletnia chodzi do szkoły i nie jest w stanie samodzielnie się utrzymać nie oznacza, że nie ma ona żadnych pieniędzy (a przecież w grę wchodzi np. wakacyjna praca – ot, i tajemnica skąd 19-latek ma pieniądze rozwiązana) i że każde jej zobowiązanie pokrywają rodzice.

Po drugie w takiej, w której osoba pełnoletnia ma pełną zdolność do czynności prawnych (art. 11 kodeksu cywilnego), co oznacza, że może samodzielnie skutecznie zaciągać zobowiązania.

Po trzecie w takiej, w której władza rodzicielska trwa tylko do 18 roku życia (art. 92 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Po tym czasie wygasa. Dlaczego więc rodzice mieliby decydować, czy osoba pełnoletnia pojedzie na wycieczkę, czy nie?

Przecież gdy osoba pełnoletnia, nawet będąca uczniem szkoły dla młodzieży i niebędąca się w stanie samodzielnie utrzymać, wykupuje wycieczkę w biurze podróży, to nikt nie odmawia jej sprzedaży tej wycieczki ze względu na brak zgody rodzica.

MEN, dalej opierając się o art. 133 krio, argumentuje, że:

Szkoła, do której uczęszcza młodzież, nie jest zobowiązania do pozyskania zgody od pełnoletniego ucznia (uczęszczającego np. do liceum ogólnokształcącego), aby przekazać jego rodzicom informację o ocenach

Nawet jeśli w świetle obecnych przepisów oceny w szkole dla młodzieży są dostępne dla ucznia i jego rodziców, bez względu na to, czy uczeń jest pełnoletni, to może warto jednak rozważyć, żeby w szkołach dla młodzieży wprowadzić model, jaki jest w szkołach dla dorosłych, gdzie oceny są jawne tylko dla słuchacza.

W dalszej części pisma MEN przytacza informacje o tym, że szkoła to zakład administracyjny, że uczniowie pełnoletni korzystają z niego na zasadzie dobrowolności i powinni akceptować jego zasady. Nic to odkrywczego.

MEN sugestywnie podsuwa w tym fragmencie Kodeks pracy i regulaminy zakładów pracy, które mogą „precyzyjnie określać” zasady opuszczania zakładu pracy przez pracowników w czasie przerw. Aluzja do zakazów opuszczania budynku i terenu szkoła jest tu oczywista, MEN jednak nie odnosi się wprost do tego, czy szkoły mogą zakazywać opuszczania budynku lub terenu szkoły uczniom pełnoletnim. Należy jednak domniemywać, zgodnie również z tym, jak takie sprawy rozpatrują kuratoria, że takie całkowite zakazy są dopuszczalne. Pozostaje jeszcze kwestia ich egzekwowania – woźna blokująca przejście lub nauczyciel siłą powstrzymujący ucznia przed wyjściem ze szkoły to wcale nie takie rzadkie przypadki. Ale to temat na inny artykuł.

Jaka szkoła, taki statut

Teraz fragment, przy którym szczerze się zaśmialiśmy:

Przedstawiona procedura tworzenia statutu i konsultowanie jego zapisów przez wszystkie organy szkoły powinna dawać gwarancję, że ewentualne wątpliwości dotyczące zgodności zapisów statutu z obowiązującymi przepisami będą rozstrzygane na etapie ich tworzenia, czyli w szkole.

Ministerstwu możemy tylko pozazdrościć tego niepoprawnego optymizmu. Szkolne statuty to buble prawne, które przeważnie składają się z dwóch części:

  1. Skopiowanych tekstów ustaw i rozporządzeń, co wpływa tylko na to, że statut staje się opasłym dokumentem, bo zawiera przepisy, których nie musi zawierać. Jedyny plus jest taki, że ta część statutu jest zgodna z ustawami i rozporządzeniami – bo to przecież właśnie tekst tych ustaw i rozporządzeń.
  2. Twórczej działalności prawodawczej, w zakresie określania stroju, wyglądu, zasad usprawiedliwień, zasad oceniania etc. I tu już ze zgodnością z prawem jest gorzej: bardzo szczegółowe regulowanie wyglądu, choć statut ma określać tylko strój ucznia, wpisywanie do zasad oceniania, że na ocenę celująca trzeba wykazać się wiedzą ponad program, mimo że oceniać można wiedzę i umiejętności z zakresu określonego w podstawie programowej, ograniczanie praw uczniów pełnoletnich do samodzielnego usprawiedliwiania nieobecności etc. etc.

Urzędników z MEN zapraszamy do odwiedzin naszego bloga i śledzenia grupy Umarłe Statuty – o prawach ucznia. Może to, co tam jest publikowane, przekona ich, że teza, że „ewentualne wątpliwości dotyczące zgodności zapisów statutu z obowiązującymi przepisami będą rozstrzygane na etapie ich tworzenia, czyli w szkole” jest grubo przesadzona, rzeczywistość jest dużo mniej kolorowa.

Mało skarg, więc problemu nie ma

A teraz przechodzimy do sedna, czyli naszej prośby wyrażonej w petycji. Brzmiała ona tak:

Wnosimy o:

1) Wydanie dla szkół zaleceń, opinii, instrukcji, które będą pomocne w prawidłowym uregulowaniu kwestii praw uczniów pełnoletnich w statutach lub wręcz nakażą szkołom dostosowanie statutów do obowiązującego prawa – co zresztą wydawałoby się najbardziej sensowne.

2) Opracowanie dla dyrektorów szkół, nauczycieli, uczniów i rodziców dokumentu na wzór „kodeksu dobrych praktyk”, który informowałby o przysługującym uczniom pełnoletnim prawach i wynikającym z tego konsekwencjach.

Ministerstwo, aby zbadać skalę zjawiska, zwróciło się do kuratorów oświaty o przekazanie informacji dotyczących skarg w zakresie nieprzestrzegania praw uczniów pełnoletnich w szkołach w każdym województwie.

Na podstawie informacji przekazanych przez kuratorów oświaty należy stwierdzić, że nie znajdują potwierdzenia informacje zawarte w petycji, mówiące o bardzo dużej skali problemu łamania przez szkoły praw uczniów pełnoletnich. Na przestrzeni ostatnich trzech lat (2017-2019) na obszarze 10 województw nie była rozpatrywana przez kuratora oświaty żadna skarga dotycząca łamania praw uczniów pełnoletnich w szkole, w 5 województwach liczba skarg, kierowanych do kuratora oświaty w przedmiotowej sprawie wynosiła nie więcej niż 10 skarg i tylko w 1 województwie odnotowano na przestrzeni trzech lat łącznie powyżej 10 skarg.

MEN gorzej postąpić nie mogło. Badanie skali zjawiska na podstawie danych z kuratoriów jest złe na co najmniej dwóch poziomach:

  1. Uczniowie pełnoletni nie zgłaszają naruszeń swoich praw, bo albo się boją, albo nawet nie wiedzą, że ich prawa są naruszane.
  2. Ministerstwo dowiedziało się jedynie, w ilu szkołach problem łamania praw uczniów pełnoletnich został rozwiązany. Informacja o liczbie skarg nigdy nie da odpowiedzi na pytanie, w ilu szkołach prawa uczniów pełnoletnich są łamane.

Trudno nie odnieść wrażenia, że MEN sprawę całkowicie zignorowało.

Ministerstwo Edukacji Narodowej nie widzi zasadności opracowania dla dyrektorów szkół, nauczycieli, uczniów i rodziców dokumentu na wzór „kodeksu dobrych praktyk”, który informowałby o przysługującym uczniom pełnoletnim prawach i wynikających z tego konsekwencjach, o co wnosi autor petycji.

Dla Ministerstwa sprawa jest prosta: nie ma skarg do kuratorów = nie ma problemu i nie trzeba nic robić. Taka postawa tylko zasmuca. Jeśli MEN chciało się przekonać, czy nasza petycja jest zasadna, mogło przeprowadzić wśród uczniów pełnoletnich ankietę. Albo losowo przejrzeć kilka statutów – nie tak trudno znaleźć taki, w którym naruszane są prawa uczniów pełnoletnich. Wiemy to z doświadczenia.

Poza tym czy aż taką trudnością dla Ministerstwa było opracowanie krótkiego pisma do dyrektorów szkół albo poradnika dla uczniów. Wyszłoby raptem ze 2 strony, chętnie byśmy pomogli. I wystarczyło to rozesłać do szkół, do mediów, nagłośnić sprawę.

Ministerstwu chciało się napisać pięciostronicową odpowiedź na naszą petycję, chciało się pozyskać dane od 16 kuratorów oświaty – ale nie chciało się przygotować krótkiego poradnika o prawach uczniów pełnoletnich. Szkoda.

Cóż, nam nie pozostaje nic innego, jak tylko poprawić statystyki kuratoriów w zakresie liczby skarg na łamanie praw uczniów pełnoletnich. Wy też możecie w tym pomóc. Link do wzoru pisma na górze artykułu. Enjoy!


5 Komentarzy

Przemek · 7 lutego 2020 o 23:10

Przypomnijcie MEN że uczniowie pełnoletni biora udzial w wyborach, i napiszcie jak duża jest to grupa wyborców. Od razu inaczej was potraktuja.

    Łukasz Korzeniowski · 13 lutego 2020 o 20:19

    Raczej nic to nie da…

Marek Kozlowki · 8 lutego 2020 o 07:14

Gratuluję waszej inicjatywy i pomysłu oraz aktywności. Jestem bardzo ciekaw jakie macie wnioski z doświadczenia z współpracy z ministerstwem.Sugeruję wziąć pod uwagę, że staramy się przynajmniej żyć w demokracji a demokracja ma różne oblicza.W naszej demokracji władza powinna dbać o interes najaktywniejszych, dobrze zorganizowanych i odpowiedzialnych obywateli, którzy działają w ramach obowiązujących instytucji. W skrócie proponuję zrobić powszechną akcję składania skarg do kuratorów o łamanie prawa przez szkoły. W czasach mediów społecznościowych może to być stosunkowo łatwe zadanie. I zobaczyć jaki przyniesie to efekt. Powodzenia.

    Łukasz Korzeniowski · 13 lutego 2020 o 20:19

    Staramy się to wdrażać. Dziękujemy!

Jacek · 14 lutego 2020 o 10:29

Jestem nauczycielem i naprawdę jak to czytam to sie cieszę. Jak rozumiem szkoła wobec ucznia pełnoletniego nie pełni roli wychowawczej, no bo osoby pełnoletniej już się nie wychowuje. Żadne wycieczki,studniówki, wyjazdy na spotkania na uczelnie, apele. Tylko i wyłącznie nauka i rozliczanie z nauki chyba, że sprawdziany to naruszenie wolności???). Dobrze rozumiem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *