Polemika z artykułem Gazety Wyborczej

Opublikowane przez Emilia Kassner w dniu

Rzadko wdajemy się w bezpośrednią polemikę z autorami artykułów prasowych dotyczących tematyki oświatowej. Jednakże czujemy się zobowiązani do reakcji na tezy zawarte w artykule „Bolesny dzień nauczyciela. Polonistka opisuje pracę w szkole. „Mam wrażenie, że świat zwariował”, opublikowanym w dniu 26 marca w bydgoskiej „Gazecie Wyborczej”. Artykuł, w którym przekazano list jednej z nauczycielek do redakcji, został udostępniony przez m.in. fanpage Protest z wykrzyknikiem czy Związek Nauczycielstwa Polskiego. Pod postami udostępniającymi ten artykuł pojawiło się wiele nienawistnych komentarzy w stosunku do polskich uczniów. 

Nasze Stowarzyszenie nigdy nie deprecjonowało wysiłku, jaki nauczyciele wkładają w swoją pracę i wielokrotnie wyrażaliśmy swoje uznanie pod tym względem. Część zarzutów wskazanych przez autorkę listu słusznie przedstawia pewne systemowe problemy dotykające polską oświatę. Jednakże niektóre fragmenty listu, zawierające szereg fałszywych informacji, które zarówno wprowadzają czytelników w błąd, jak i kreują negatywny wizerunek uczniów jako ogółu, wzbudzają nasz głęboki sprzeciw:

Uczennica się nie loguje, czekam 15 minut, choć nikt mi za to nie płaci, jeśli lekcja się nie odbędzie. (…) Opuszczam spotkanie i zajmuję się ogarnięciem mieszkania. Pieniędzy nie będzie, to chociaż będzie ogarnięte, jak wrócę.

Brak otrzymywania przez nauczyciela wynagrodzenia za wykonywaną pracę (nawet jeżeli uczeń jest nieobecny) nie jest wadą systemową, związaną z zachowaniem uczniów, lecz poważnym naruszeniem praw pracowniczych przez pracodawcę. Reakcją w takiej sytuacji powinno być zgłoszenie sprawy do organu prowadzącego oraz Państwowej Inspekcji Pracy.

Oddaję ocenione prace, wołam każdego osobno, bo – nie daj Boże – ktoś zobaczy, co dostał inny, naruszę jego dobra osobiste i RODO i będzie afera. Dyrektor raczej nie stanie po mojej stronie. To trwa kolejne 5 minut, bo klasa liczy 32 osoby, na szczęście oceny wpisałam wcześniej w domu.

Ani rozporządzenie RODO, ani żaden inny akt prawny prawa powszechnie obowiązującego nie zakazuje wprost odczytywania ocen uczniów na forum klasy. Jednocześnie przekazywanie uczniom ocen indywidualnie należy zdecydowanie uznać za dobrą praktykę, zgodną m. in. z prouczniowską wykładnią art. 44e ust. 2 ustawy o systemie oświaty, która wskazuje ucznia oraz jego rodziców jako jedynych ,,adresatów” oceny. Zapobiega to również powstawaniu sytuacji sprzyjającym przemocy rówieśniczej np. wyśmiewaniu uczniów, którzy otrzymali gorszą ocenę. W naszej opinii wskazane przez autorkę listu zaledwie 5 minut poświęcone na ochronę prywatności ucznia jest tego warte.

Nie notują, bo nie mam prawa oceniać zeszytu, nie mają podręczników, bo nie mogę wstawić jedynki czy minusa za ich brak 

Zgodnie z prawem możliwe jest wyciągnięcie konsekwencji wobec ucznia, który nie wywiązuje się z swoich obowiązków np. nie przynosi podręcznika. Wyciągnięcie tych konsekwencji może jednak nastąpić wyłącznie w ramach oceny zachowania, nie zaś oceny osiągnięć edukacyjnych ucznia. 

Zarazem kuratorzy oświaty wielokrotnie podkreślali bezprawność oceniania notatek ucznia. Taka praktyka wiąże się z licznymi nadużyciami, np. wymaganiem przez nauczycieli tylko jednego rodzaju zeszytu i sposobu tworzenia notatek, niezależnie od potrzeb ucznia i jego indywidualnej techniki nauki. Kwestia ta była przedmiotem jednego z naszych artykułów:

Trzeba podać i omówić zakres do sprawdzianu. Trzeba – choć przecież wiadomo, co było, tematy są w podręczniku, najważniejsze pojęcia są w ramkach, do tego jest zeszyt, notatki i karty pracy. Opracowałam i wysłałam go wcześniej, teraz wyświetlam i wyjaśniam. Nauczona aferą z rodzicem, przy sprawdzianie w terminarzu na librusie umieszczam adnotację „wg zakresu wysłanego w załączniku dnia… i omówionego dnia….”. Terminarz bowiem widzą rodzice.

Za bezzasadne należy uznać zarzuty o to, że nauczyciel musi poświęcić czas na powtórzenie z uczniami materiału przed sprawdzianem. Wskazania typu „wszystko, co było przez ostatni miesiąc” czy „wszystkie tematy z tej części podręcznika” w żaden sposób nie pomagają uczniom, którzy prosząc o powtórzenie materiału mają na celu  lepsze przygotowanie się i zaplanowanie nauki. Wynika to również z konieczności równoległego przygotowania się do kilku innych przedmiotów – wspomniany w artykule język polski nie jest bowiem jedynym przedmiotem nauczanym w szkole.  

Przygotowanie listy zagadnień na sprawdzian pozwala również eliminować sytuacje, w której uczeń zapomniał o części zagadnień, a także pozwala wyłapać ewentualne błędy czy braki ucznia w zrozumieniu danej partii materiału. To zaś umożliwia znaczące zredukowanie poziomu stresu u  uczniów,  którzy nie muszą zastanawiać się, czy np. dana partia materiału z podręcznika jest kluczowa z punktu widzenia sprawdzianu. Materia związana z przygotowaniem sprawdzianów została szczegółowo opisana w innym z naszych artykułów: 

Ponieważ konieczność wyświetlania trzyma mnie przy biurku, gdzie mam klawiaturę i mysz, kilka osób (w tym syn autora wspomnianej afery) wyjmuje telefony. Mogę im wpisać uwagi, ale wtedy nie zdążę zrobić ćwiczeń.

Nauczyciel ma możliwość wpisania uwagi dot. zachowania również bezpośrednio po zajęciach. Z kolei w zakresie telefonów, Stowarzyszenie stoi na stanowisku, że dopuszczalna jest praktyka odkładania telefonów na początku lekcji do specjalnie przygotowanych koszyków. Szkoła może określić takie zasady w swoim statucie, zaś za nieprzestrzeganie takiego nakazu uczeń może być ukarany zgodnie z postanowieniami statutu. Nauczyciel nie może jednak wbrew woli ucznia siłowo zabrać mu telefonu.

Godzina dostępności. Żaden rodzic się nie umówił, za to, niezupełnie zgodnie z prawem, zagląda kilku uczniów na poprawy. Chcą poprawić jedną z kartkówek, nie mogę im odmówić, choć przecież niemożliwe jest wymyślanie ciągle nowych i porównywalnie trudnych pytań do tego samego, jednego krótkiego utworu. Zwłaszcza jeśli chętnych jest 30 ze 120 pierwszaków, których uczę. Ale prawo dziecka ponad wszystko, a wg prawa uczeń może poprawić każdą ocenę”  

Tego rodzaju stwierdzenia nie tylko pokazują całkowite niezrozumienie istoty praw dziecka, ale również deprecjonują wszelkie starania o uczynienie świata lepszym dla wszystkich dzieci. Oczywiście prawa ucznia (obejmujące również krytykowaną przez autorkę listu kwestię popraw) również wchodzą w sferę praw dziecka, jednak w żadnym stopniu nie można usprawiedliwić tego typu generalizacji. Prawa dziecka to bowiem przede wszystkim kwestia przyrodzonej godności każdego dziecka i jego prawa do prawidłowego rozwoju, zaś takie wypowiedzi jak wyżej wskazana, doprowadzają do trywializacji tego fundamentalnego tematu. 

Ponadto w żadnym akcie prawnym prawa powszechnie obowiązującego nie została zawarta regulacja dopuszczająca poprawę każdej oceny. Kompetencja do regulowania tej materii należy wyłącznie do Rady Szkoły albo Rady Pedagogicznej, które mogą ustanawiać zasady poprawiania ocen w szkolnym statucie, np. ile razy można poprawić dany rodzaj pracy. Nasze Stowarzyszenie popiera umożliwienie uczniom poprawy swoich ocen, bowiem pozwala to na dokładniejszą ocenę postępów w opanowaniu wiadomości i umiejętności, o których mowa w art.  44b. ust. 3 ustawy o systemie oświaty. Jednakże w dalszym ciągu wszelkie zarzuty dotyczące poprawy ocen należy kierować tylko i wyłącznie do władz danej placówki.


Artykuł w Gazecie Wyborczej – https://bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/7,35590,31795034,prawdziwy-dzien-nauczyciela-nie-kojarza-zwrotu-jestem-rad.html

Kategorie: Aktualności