Często, zdecydowanie za często, spotykamy się w przestrzeni publicznej z hasłem, że szkoła jest apolityczna. Pojawia się ono najczęściej w sytuacji, gdy trwają jakieś protesty, w które zaczynają się włączać uczniowie lub gdy w szkołach uczniowie, biorąc udział w kampaniach czy oddolnych akcjach w jakiś sposób manifestują w szkole swoje poglądy (by wspomnieć Tęczowy Piątek wymyślony przez Kampanię Przeciw Homofobii).

O apolityczności szkół często mówią kuratorzy, najczęściej chyba nasza ulubiona Barbara Nowak, niejednokrotnie powtarzają do dyrektorzy. Ostatnio znów słyszeliśmy o apolityczności szkół w przypadku strajku kobiet.

Ci, którzy tę tezę podnoszą, najczęściej przywołują art. 86 ustawy prawo oświatowe, który zakazuje w szkole działalności partii i organizacji politycznych, nieraz próbując wzmocnić przekaz poprzez posiłkowanie się art. 108 § 2 ustawy Kodeks Wyborczy, który zakazuje agitacji wyborczej na terenie szkół wobec uczniów.

Nie mają oni jednak świadomości, że te przepisy wcale nie świadczą o apolityczności szkoły. Niżej wykażemy wadliwość tego rozumowania.

Zakaz agitacji i zakaz działalności partii – co z nich wynika?

Z przywołanych wyżej przepisów w żaden sposób, a już z całą pewnością nie w sposób jasny i i precyzyjny, nie wynika, że szkoła jest podmiotem apolitycznym.

Przepis art. 86 ustawy Prawo oświatowe wskazuje tylko na to, że w szkole nie mogą działać partie ani organizacje polityczne. Nie można z tego przepisu wnioskować o zasadzie apolityczności szkoły, bowiem nie do tego w ogóle odnosi się przywoływany przepis. Zakaz działania partii i organizacji politycznych w szkole oznacza, że te podmioty nie mogą prowadzić działalności w szkole i na jej terenie. Nie można z tego przepisu wyinterpretowywać niczego ponad to.

Przepis art. 108 § 2 ustawy Kodeks wyborczy zakazuje prowadzenia agitacji wyborczej wobec uczniów na terenie szkoły. Zgodnie z brzmieniem art. 105 § 1 ustawy Kodeks wyborczy, agitacja wyborcza to „publiczne nakłanianie lub zachęcanie do głosowania w określony sposób, w tym w szczególności do głosowania na kandydata określonego komitetu wyborczego”.

Wnioskowanie z tego przepisu o bliżej niezdefiniowanej apolityczności szkoły świadczy o całkowitym niezrozumieniu pojęcia agitacji wyborczej. Agitacja wyborcza odnosi się bowiem tylko do pewnego bardzo wąskiego wycinka ogólnej kategorii, którą nazwalibyśmy manifestowaniem poglądów, a mianowicie do takiego manifestowania własnego zdania, które jest nakłanianiem do głosowania w określony sposób. Nie można zakazu agitacji wyborczej odrywać od kontekstu „okresu wyborczego”, co próbuje się czynić (jednocześnie pod pojęciem zakazu agitacji rozumiejąc apolityczność), gdyż agitacja wyborcza jest ściśle związana z okresem wyborczym (por. art. 105 § 2 ustawy Kodeks wyborczy).

Czy szkole da się przypisać przymiot apolityczności?

Abstrahując od wyżej wskazanej argumentacji, należy stwierdzić, że powoływanie się na art. 86 ustawy Prawo oświatowe i art. 108 § 2 Kodeksu wyborczego przy uzasadnianiu twierdzenia, iż szkoła musi być apolityczna, wykazuj całkowite niezrozumienie pojęć: „działanie partii i organizacji politycznych w szkole”, „agitacja wyborcza” oraz „apolityczność”.

Apolityczność to bowiem zakaz publicznego manifestowania poglądów politycznych, natomiast w omawianej wadliwej argumentacji ten przymiot apolityczności próbuje się nadać szkole, co jest działaniem już u podstaw skazanym na niepowodzenie.

Szkoła jako taka nie może być apolityczna, gdyż nie ma zdolności głoszenia ani manifestowania poglądów. Szkoła jako swoisty byt nie posiada też własnych poglądów politycznych.

Skutkiem niezrozumienia tych trzech kluczowych – z punktu widzenia komentowanego wnioskowania – pojęć jest wywodzenie z przepisów prawa nieistniejących zasad (szkoła jako podmiot apolityczny) oraz uzasadnianie tej błędnie rozumianej apolityczności przepisami, które odnoszą się do pojęć całkowicie nietożsamych z pojęciem apolityczności.

Apolityczność organu, a nie uczniów

Stanowczo trzeba podkreślić, że nie można twierdzić, że przestrzeganie zasady apolityczności jest obowiązkiem każdego członka społeczności szkolnej. Zasada apolityczności nie dotyczy w ogóle uczniów szkoły.

Definicja apolityczności

Spróbujemy teraz rozwinąć definicję apolityczności. Poniższe rozumowania odnoszą się do apolityczności członków służby cywilnej, wobec których właściwa ustawa nakłada zakaz manifestowania poglądów politycznych, niemniej jednak są one wartościowe dla prawidłowego zrozumienia pojęcia apolityczności.

Trybunał Konstytucyjny wskazywał, że: „Apolityczność oznacza zakaz publicznego manifestowania poglądów politycznych i zakaz kierowania się przy wykonywaniu obowiązków służbowych własnymi przekonaniami politycznymi.” (sygn. K 26/00).

Ponadto: „Neutralność polityczna (tzw. apolityczność) zakłada przede wszystkim, że urzędnicy służby cywilnej nie mogą być w żadnym stopniu w swoim działaniu determinowani własnymi przekonaniami politycznymi, religijnymi, ideologicznymi, interesami partyjnymi, grupowymi, itd. Postawa urzędnika i jego działanie mają być zobiektywizowane i zdystansowane. Apolityczność urzędnika służby cywilnej należy rozumieć w tym znaczeniu, że nie bierze on udziału w szeroko pojmowanej grze politycznej i jest wolny w swym funkcjonowaniu od swoistego „kompleksu” jakiejkolwiek partii, opcji politycznej, ideologii, religii, determinant i uwarunkowań. Neutralność polityczna służby cywilnej powinna być postrzegana nie tylko jako niezależność od partii, stronnictw politycznych, ale także uniezależnienie od wpływów innych organizacji. ” (J. Jagielski, K. Rączka, Komentarz do ustawy o służbie cywilnej, Warszawa 2001, Wydawnictwo Prawnicze grupa LexisNexis, s. 17).

Trybunał Konstytucyjny podnosił również, że apolityczność, rozumiana jako integralny składnik pojęcia bezstronności, oznacza niemanifestowanie poglądów politycznych w pracy zawodowej, nie zaś nieposiadanie takich poglądów. (sygn. K. 42/97).

Apolityczność w środowisku szkolnym

Zasada apolityczności jest ograniczeniem konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów. Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji, ograniczenie praw i wolności może nastąpić tylko w drodze ustawy.

Uczniowie nie są zobowiązani żadnym prawem powszechnie obowiązującym zasadą apolityczności. Takiej zasady nie mogą od nich wymagać żadne szkolne dokumenty, w tym statut.

W szkole zasada apolityczności będzie dotyczyć dyrektora szkoły i nauczycieli. Dyrektor szkoły pełni funkcję publiczną i zobowiązany jest w kierowaniu szkołą zachować neutralność polityczną.

Apolityczność dyrektora szkoły przede wszystkim oznacza, że ma on ta organizować naukę i pracę, aby nie była ona determinowana przez żaden określony pogląd polityczny czy światopoglądowy. Dyrektor nie może przy wykonywaniu obowiązków służbowych kierować się poglądami politycznymi i nimi uzasadniać podejmowanych przez siebie decyzji.

Nauczyciele, wykonując swoje obowiązki zawodowe, również powinni zachować neutralność polityczną. Nakaz zachowania apolityczności przez dyrektora i nauczyciela jest pochodną obowiązków określonych odpowiednio w art. 7 i art. 6 ustawy Karta nauczyciela, jak również wynika z konstytucyjnych zasad równego traktowania i niedyskryminacji, do których przestrzegania nauczyciele i dyrektorzy są szczególnie zobowiązani przy wykonywaniu zadań wynikających z charakteru ich pracy.

Zasada apolityczności a poglądy społeczne i światopoglądowe

Bezsporne jest, że żadne decyzje podejmowane przez dyrektora szkoły i nauczyciela nie mogą być determinowane poglądami politycznymi ani światopoglądowymi. Czy jednak nauczyciele w ogóle nie mogą wyrażać swoich poglądów?

Nauczyciele nie są członkami korpusu służby cywilnej, a więc nie obowiązuje ich zakaz manifestowania poglądów politycznych. Nauczyciele również mają prawo do wyrażania swoich poglądów, w tym politycznych, w zakresie, w jakim korzystanie z tej wolności nie narusza obowiązków wynikających z Karty nauczyciela oraz mieści się w zakresie przedmiotowym danej wolności.

Manifestowanie przez nauczycieli poglądów politycznych w czasie wykonywania obowiązków służbowych nie znajduje uzasadnienia. Wydaje się jednak, że dopuszczalne jest manifestowanie poglądów społecznych czy światopoglądu – w zakresie, w jakim nie dochodzi do manifestowania poglądów politycznych sensu stricto i w sposób, który nie zakłóca ani nie utrudnia to pracy szkoły oraz nie wpływa negatywnie na wykonywanie przez nauczyciela jego obowiązków służbowych. Odebranie nauczycielom całkowitego prawa do manifestowania jakichkolwiek poglądów jest sprzeczne z prawem. Stąd też nauczyciele mogą nosić symbole religijne czy emblematy wyrażające sprzeciw lub poparcie dla pewnych poglądów w widoczny sposób.

Wolność wyrażania poglądów

Uczniowie i nauczyciele, jak już pisaliśmy w artykule Czy w szkole można protestować? Wyjaśniamy mają prawo do korzystania z wolności wyrażania poglądów również na terenie szkoły.

Dyrektor szkoły, jako organ administracji publicznej, ma obowiązek powstrzymać się od ingerowania w tę swobodę (chyba że ustawa przyznaje mu taką kompetencję). Ponadto wolność wyrażania poglądów nie jest ograniczona tylko do sfery prywatnej, ale rozciąga się ona także za sferę życia publicznego. Szkoła nie jest więc miejscem, w którym nie można byłoby wyrażać swoich poglądów.

Tak długo, jak wypowiedzi uczniów i nauczycieli mieszczą się w granicach wolności wypowiedzi, tak długo korzystają one z konstytucyjnej ochrony. Nie jest więc trafne stwierdzenie dyrekcji, że uczniowie i nauczyciele powinni powstrzymać się od manifestowania poglądów politycznych w trakcie zajęć w jakiejkolwiek formie. Uczniowie mają prawo manifestowania poglądów politycznych sensu largo, a nauczyciele mają prawo manifestowania poglądów, z wyłączeniem manifestowania poglądów politycznych sensu stricto. Korzystanie z tej wolności, jak już wcześniej wskazano, musi mieścić się w pewnych wyznaczonych przepisami prawa granicach.

Nie można nieistniejącą i nieobowiązująca zasadą apolityczności szkoły uzasadniać ograniczania korzystania z konstytucyjnych praw i wolności uczniów i nauczycieli. Takie działania są nielegalne.

Kazus

Tekst ten powstał jako odpowiedź na oświadczenie dyrekcji II LO im. Króla Jana III Sobieskiego w Krakowie. Dyrekcja wywiodła zasadę apolityczności szkoły i na jej podstawie zakazała prezentowania poglądów społeczno-światopoglądowych (nazywając je ogólnie „poglądami politycznymi”), jednocześnie twierdząc, że zakaz ten nie ogranicza wolności wypowiedzi i wolności wyrażania poglądów.

Oświadczenie dyrekcji było błędne na kilku poziomach. Dyrekcja nie zna znaczenia słowa „apolityczność” i odnosi to słowo do szkoły, jako pewnego istniejącego podmiotu, mimo że zasada apolityczności odnosi się do osób, które mają zdolność manifestowania poglądów (szkoła takiej zdolności nie ma).

Ponadto dyrekcja błędnie wywiodła zasadę apolityczności szkoły z art. 86 ustawy Prawo oświatowe i art. 105 § 1 ustawy Kodeks wyborczy, gdyż te przepisy w żaden sposób nie mogą być rozumiane jako nakaz zachowania przez szkołę apolityczności i odnoszą się do kwestii – odpowiednio – zakazu działania w szkole partii i organizacji politycznych oraz zakazu agitacji wyborczej, która to wprost związana jest z kampanią wyborczą.

Nie można też abstrahować od kontekstu społeczno-politycznego oświadczenia wydanego przez dyrekcję. Należy zauważyć bowiem, że jest on reakcją na ogólnopolskie strajki kobiet, które rozpoczęły się w ubiegłym miesiącu po wydaniu tzw. „wyroku” przez tzw. „Trybunał Konstytucyjny”.

Komunikat dyrekcji ma na celu zaprzestanie manifestowania przez uczniów i nauczycieli konkretnych poglądów związanych właśnie z tym strajkiem, co może budzić wątpliwości o bezstronność dyrekcji, zwłaszcza jeśli wcześniej dyrekcja nie reagowała na inne przejawy manifestowania innych poglądów.

Powyższe pozwala stwierdzić, że przywoływane przez dyrekcję twierdzenia dotyczące apolityczności szkoły i bezwzględnego zakazu manifestowania poglądów przez uczniów i nauczycieli są oczywiście bezzasadne, miejscami wręcz absurdalne i nielogiczne. Co więcej, ten komunikat wzywający do apolityczności, sam w sobie może naruszać zasadę neutralności politycznej, do której przestrzegania jest zobowiązany dyrektor szkoły.

Zobacz wpis na Facebooku: https://www.facebook.com/StowarzyszenieUmarlychStatutow/posts/709366603036658.


Obraz Stefan Meller z Pixabay 


Łukasz Korzeniowski

Prezes Stowarzyszenia Umarłych Statutów. Od 2018 zajmuje się tematyką praw ucznia. W wolnym czasie czyta Szymborską, Białoszewskiego i Barańczaka, inspiruje się Gombrowiczem. Zainteresowany kosmologią i obserwacjami nocnego nieba. Hobbystycznie bada kontrkult papieski Jana Pawła II w internecie. Obecnie student WPiA UJ.

1 Komentarz

Ogrodzenie szkoły - tablicą informacyjną? Interwencja BI-6/2021 - Stowarzyszenie Umarłych Statutów · 27 lipca 2021 o 15:38

[…] Polecamy również artykuł: Czy szkoła ma być apolityczna? […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *